Wyprawa pierwsza

Przygotowujemy się do wyjątkowego dla nas biegu w maju. Dlatego ostatnio, weekendy spędzamy w górskich krajobrazach, właśnie tam realizując treningi. Jak się okazało takie wyprawy to wieczne przygody!

Chcąc przygotować się najlepiej, do wyzwania, które nas czeka skrupulatnie planujemy każdy weekend. Organizując wolny czas maksymalnie, na zrealizowanie wszystkich planów. A to tylko dwa dni! Połączyć czas z bliskimi, z odpoczynkiem i obowiązkami domowymi. Wyzwanie!  Dobra organizacja bardzo się przydaje. Uczymy się jej 🙂

Cele mamy dwa: zbudować wytrzymałość i stopniowo zwiększać objętość.

Gotowi ? Ruszamy do Szczyrku.

W piątek wieczorem zakładaliśmy wyjazd dużo wcześniej, w sobotę wyszło inaczej i wyjechaliśmy nieco później.
Plan PIĄTKOWY zakładał trasę około 23 km :
Chata Wuja Toma–> Kotarz–>Malinowska Skała–>Małe Skrzyczne–>Skrzyczne

Znalezienie wejścia na szlak i ruszamy. Pierwszy etap Chata Wuja Toma. Bardzo mocno pod górę. Delikatnie truchtamy, przygotowujemy nasze ciała na wysiłek. Bardzo szybko docieramy do Chaty Wuja Toma, zatrzymujemy się przy rozwidleniu i oznaczeniu szlaku. Ruszamy zgodnie z planem szlakiem czerwonym. Początkowo zegarek, w którym Kris ma zgraną trasę kieruje nas inaczej, innym szlakiem. Ok. Wracamy się. Nie ma oznakowania, wszędzie biało. Podejmujemy decyzje, ze lecimy szlakiem czerwonym, trasą na której było sporo innych turystów. Zobaczymy jak nam pójdzie i podejmiemy decyzje co dalej. Sytuacja jest dynamiczna, trzeba się dostosować.

bty

Lecimy, kilometry mijają, a my po chwili mamy wrażenie, że przenieśliśmy do Krainy Lodu. Zobaczcie sami.

dav Koło godziny 13 była już duża mgła, a pogoda coraz bardziej się pogarszała. Opóźniony wyjazd zabrał nam czas, które był potrzebny do zrealizowania całego planu. Finalnie podjęliśmy decyzje: lecimy jeszcze przez godzinę do góry i wracamy tą samą trasą.

dav

Jak postanowiliśmy, tak zrobiliśmy. Dotarliśmy na Kotarz. Zrobiło się bardzo zimno, więc szybki powrót w dół.

dav

Góra, dół, góra, dół. Takie miałam wrażenie podczas całej wycieczki. Mapa wygląda jednak inaczej. Dużo w górę, a później dużo, dużo w dół. Finalnie wyszło nam 16 km z dotarciem do samochodu.

 

mapakotarz

Po wycieczce czas na weekendowy relaks. To lubimy. Zmęczyć ciało, a dać odpocząć głowie. W Krainie Lodu jest to możliwe!

Ps. moja recepta na resztę soboty to tort śliwkowy i grzane wino! Sprawdziłam działa!

 

Do następnego!

Ola

 

 

 

 

 

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

Blog at WordPress.com.

Up ↑

%d bloggers like this: