Gorce

Każda przygoda ma swój początek i koniec. O tym końcu przynajmniej ja nie chcę słyszeć. Pragnę aby chwila, która trwa na zawsze zagościła w moich źrenicach. Świat, który otacza mnie jest prozą. Natura, która jest obok jest poezją.

Nie będę wyliczał miejsc, których nie zwiedziłem. Raczej pokażę, czego doświadczyłem krocząc przez krajobrazy z pocztówek.

Tak jak napisałem na wstępie każda przygoda ma swój początek. Ta wystartowała o 5:00, a jej celem były Gorce, wraz z Turbaczem i Schroniskiem Turbacz. Samochód, śpiące miasto i w drogę, ku Obidowej 🙂

DSC_0075

Całkiem inny krajobraz niż ten w Sosnowcu, czy Wrocławiu. Wszystko było w śniegu. Tutaj pogoda nie zapomniała o słowie zima i że w zimie ma być śnieg! Plan trasy był prosty:

mapatrasygorce

Jest to jedna z najbardziej klasycznych tras na Turbacz, z rundką.

Początek trasy jak i cała jej pierwsza część była idealnie przygotowana pod turystów. Zielony szlak prowadzący ku Schronisku Stare Wierchy, był tak naprawdę najtrudniejszym momentem zimowej wspinaczki. Jednak jak to się mówi, jak ma się parę kilometrów w nogach i troszkę siły i jedyną aktywnością nie jest oglądanie wyczynów sportowych innych to nawet ten najtrudniejszy odcinek nie jest straszny, a bardzo dobrze rozgrzewa mięśnie. To tyle o trudnościach wycieczki 🙂

download_20180226_195157

Po schronisku udaliśmy się zielono/czerwonym szlakiem ku Turbaczowi. Zima była w pełni, a trasa nie sprawiała nam żadnego problemu, zwłaszcza, że szlak był przygotowany i można było spokojnie maszerować. Gałęzie uginały się pod ciężarem śniegu, płatki wciąż spadały z chmur. Trasa czy polany były całkowicie zasypane. Można było nimi wędrować i wędrować jednak cel wycieczki zbliżał się.

7366615516674897179

Należy dodać, że Gorce stały się kolebką narciarstwa biegowego, im bliżej góry tym narciarzy było coraz więcej i co chwilkę pozdrawialiśmy się nawzajem 🙂 jak widać traperzy i narciarze mogą żyć obok siebie.

I tak idziemy i idziemy, podziwiamy widoki, a tu schronisko! Gdzie do diabła był Turbacz!

garmingorce

No tak minęliśmy go! Chyba za bardzo zapatrzyliśmy się na tych wszystkich narciarzy :/ No cóż porównując to z mapą szlaków wpadliśmy na żółto/niebiesko/zielony szlak, czerwony uciekł nam.

2106325744990853384

Oczywiście żadna wielka tragedia nie działa się z tego powodu, aby samemu ruszyć ku szczytowi 😉 Po prostu tak poprowadziła nas trasa i tyle. Chwila nieuwagi i już. Trasa na dół była już zgodna z wyznaczoną, ale w przeciwieństwie do pierwszej części nie była już ubita i rozchodzona przez innych. Tu już stuptutu przydały się i idąc można było przedzierać się przez warstwy puszystego śniegu. Pogoda już była łaskawsza dla oka i śnieg przestał padać i nawet słońce wyszło za chmur. Dostrzegaliśmy tereny, którymi kroczyliśmy ku górze. Z każdym kilometrem byliśmy niżej i to przybliżało nas ku końcowi wyprawy.

2686915338779939830

Parking, samochód i do Sosnowca.

Sama trasa tak jak napisałem wcześniej nadaje się na spokojne wędrówki, gdyż nie ma tam przewyższeń, wiatr nie urywa głowy, a widoki, hmmmmm, tym razem obraz zimy był tą poezją. Brak samego zaliczenia Turbacza też nie czyni jej nieudaną, oczywiście fajnie jest zawsze wdrapać się na kolejny najwyższy szczyt danego pasma, ale jak a to sobie powtarzam, zawsze jest jakiś powód by wrócić tam i stanąć na szczycie.

download_20180226_195247

2 thoughts on “Gorce

Add yours

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

Blog at WordPress.com.

Up ↑

%d bloggers like this: