Moc niedźwiedzia

Płyta The Wall Pink Floydów wypełnia samochód, leci Hey You. Ta chwila jest tu i teraz. Chłonę ciepło, rozmawiamy o kwestiach organizacyjnych, co i jak, co spakujemy, jak się ubrać, żel 1 lub 2?, trzeba pamiętać o termosie. Właśnie! I łyżki! Tak, trzeba mieć ze sobą łyżki… to ciekawy bieg!

 

Od początku…

Piątek 9 marca godzina 16.00

Wyjeżdżamy z Wrocławia do Zawoi ( z przystankiem w Sosnowcu). Piękna pogoda, promienie  zachodzącego słońce wpadają do samochodu gdy mkniemy przez autostradę. Cieszę się. Postanawiam: nie myślę o pracy, zaległych rzeczach do zrobienia i stercie prania. Ogarnę to w tygodniu.

Sprawdzam pogodę. Wszystkie znaki na niebie i ziemi mówią: będzie słońce!

Płyta The Wall Pink Floydów wypełnia samochód, leci Hey You. Ta chwila jest tu i teraz. Chłonę ciepło, rozmawiamy o kwestiach organizacyjnych, co i jak, co spakujemy, jak się ubrać, żel 1 lub 2?, trzeba pamiętać o termosie. Właśnie! I łyżki! Tak, trzeba mieć ze sobą łyżki… to ciekawy bieg

Piątek godzina 19.20

Dojeżdżamy do Sosnowca, Kasia pakuje torbę do bagażnika. Zamieniamy się miejscami. Teraz kierowcą jest Kris, ruszamy. Ustawiam nawigację na nasz apartment, przewidywany czas podróży 1,5 godziny. Gdy jedziemy jest już ciemno, rozmawiamy o wszystkim i niczym. Zostało nam 7 km do celu, dzwoni mój telefon. Odbieram, okazuje się że  to właścicielka apartamentu, pyta gdzie jesteśmy i nawiguje: absolutnie nie skręcać, nawigacja źle prowadzi.

Jak się później przekonamy nawigację w Zawoi należy schować do kieszeni i zapomnieć o jej istnieniu. Nie pomoże Wam 🙂  Sami to sprawdziliśmy !

Dojeżdżamy do kwatery, wita nas urocza, rozmowna i otwarta właścicielka. Wchodzimy na górę, rozkładamy graty w pięknym apartamencie, który jest do naszej dyspozycji na cały weekend! Szybkie rozpakowanie, szykowanie ubrań na jutro. Konsultujemy wspólnie w trójkę, co kto zakłada, jakbyśmy występowali jutro na pokazie, a nie biegali w górach, ktoś pomyśli. Zrozumie nas tylko inny biegacz, strój na zawody to bardzo poważna sprawa. Konsekwencje podjętych decyzji za dużo/ za mało/ za cienko/ ponosimy w trakcie biegu. Na kolację jemy gołąbki, sprawdzamy na nawigacji odległość do miejsca starcu (błąd!) pokazuje 700 metrów. Kładziemy się spokojni, że mamy tak blisko… Zasypiam z myślą..to na spokojnie rano resztę się ogarnie….

Sobota godzina 6.30 Zawoja Czatoża

Przez okna dachowe mamy widok na Babią Górę chmury zaczynają odsłaniać błękitne niebo. Myślę sobie, będzie pogoda, czuję to!

Jemy śniadanie, pakujemy się. Mamy tak dużo czasu….700 metrów do biura zawodów…. Ta kwatera to strzał w dziesiątkę! W głowię notuję: zapisać kontakt na przyszłość.

Czas otwarcia biura 7.00-8.30. Spokojnie wyszliśmy chwilę po 8 z takim zapasem! Spotykamy właścicielkę mówimy, że z Markowych za Dyrekcją Babiogórskiego Parku Narodowego. Właścicielka kieruje żeby iść w lewo, nawigacja w prawo. No cóż idziemy w lewo, patrzę na nawigację odległość wrasta, czas przybycia wydłuża się….

Hmmm szybka decyzja, wracamy idziemy jak kieruje nawigacja. Błąd. W chodzimy w las.. nie, nie… Czas leci. Kolejna decyzja, wracamy, bierzemy samochód i jeszcze raz (dokładniej) pytamy, jak mamy się kierować teraz już samochodem. Uff samochodem dojeżdżamy sprawnie, widzimy innych biegaczy. Tak, jesteśmy na miejscu! Hurra!

Czuć inną atmosferę, bo to zupełnie inna impreza/ spotkanie (?) biegowa/e. Nie ma pomiaru czasu, nie ma pakietów i opłaty startowej. Nie zapiszesz się na niego klikając ikonkę ZAPISZ. Klimat jest niepowtarzalny, uczestnicząc dokładasz się do zbiórki pieniędzy dla Babiogórskiego Parku Narodowego, w tej edycji głównym bohaterem jest niedźwiedź brunatny. Z zebranej kwoty zostaną zakupione fotopułapki. Czyste, proste i ekologiczne podejście. Bez zbędnych błyskotek, które nie są tu potrzebne by przyciągnąć miłośników natury.

I dalej..

Zdążyliśmy!

Meldujemy się w biurze (pod chmurką ) na twarzy zostają nam zapisane numery startowe. I zaraz ruszamy Yuhuu! Jeszcze oficjalna odprawa, zasady, trasa, zdjęcie i jesteśmy gotowi!

29133643_1052482291559830_8538484976897753088_n

No to ruszyliśmy!

Pierwszy etap to wbiegnięcie do Schroniska Markowe Szczawiny szlakiem.. Ruszamy powoli, bez szarpania się. Wiem jak się to później może skończyć, a przecież trzeba tam wbiec jeszcze raz. Trasa prowadzi lasem, mocno zakrytym. Sznurem posuwamy się do przodu, do góry. Trzymamy spokojne, tempo, prawa lewa, prawa lewa. Patrzę w górę i widzę bardzo strome podejście. Ostatni etap podejścia do schroniska. Robi się ślisko i nogi trochę zjeżdżają, ale nikt nie zakłada raczków ani nakładek. Wspomagamy się poręczą. I do góry prawa, lew, prawa, lewa, przez drzewa przebijają się promienie słońca, coraz więcej słońca, czyli jesteśmy coraz bliżej i wyżej. Wchodzimy na polanę.

Czas się zatrzymał. Słońce ogrzewa nam twarze. Wszyscy się zatrzymują, robią zdjęcia, podziwiają. W takich chwilach myślę sobie, ze natura tworzy najpiękniejsze krajobrazy.

Ruszamy i za chwilę już ostatnie podejście: schronisko. Pierwszy etap za nami. Podchodzimy razem, blask fleszy, achhh

29136152_1052490084892384_4396990039343497216_n

Nie wchodzimy do schroniska, napijemy się herbaty przy drugim podejściu. Pijemy swoje picie, poprawiamy się, Kris daje znak i ruszamy dalej.

29062904_1052490421559017_6796518315486347264_n

Ruszamy w dół. To jest ten moment, który uwielbiam. Czuję prędkość i moc. Lecę, noga sama wie gdzie ma się ustawić. Jest bardzo stromo, momentami kucam i odpycham się rękami. Szybko zjeżdżam w takiej pozycji. Szkoda, ze nie mam zdjęcia z tego momentu. Widziałam miny mijających nas ludzi, którzy tego dnia wybrali się na trekking. Do samego dołu lecimy, nie zatrzymujemy się, wiatr mnie napędza. Wspaniałe uczucie. Dobiegamy do miejsca startu, odmeldowujemy się. I co? Z powrotem! Do góry! Ha! Tym stromym podejściem? Tak!

No dobrze, prawa, lewa, prawa, lewa. Szybki marsz niech spokojnie moje mięśnie przetrawią, że to jeszcze nie koniec. Głowa też, analizuje. Wejść na górę i po kłopocie (jakby to był jakiś kłopot?!) Równe tempo, idziemy w sporej grupie, w zupełnej ciszy. Każdy zanurzony w swoim świecie (?) Zaczynają dobijać się do mojej głowy obowiązki, praca. Szybko przywołuje się do porządku. Tu i teraz. Tak, jest pięknie! Słońce się przebija, śnieg skrzypi. Czas płynie, prawa, lewa, prawa, lewa. I znów polana, to dodaje mi sił ruszam. I mam to na zdjęciu!

29067313_1053090494832343_9064747521540096000_n

 

Dobiegamy do schroniska, prosimy o herbatkę, po chwili czekania pijemy, jemy batona i szybko się zbieramy. Im dłuższe siedzenie, tym gorzej. Odpoczniemy na mecie.

No to lecimy…cała w dół! Znowu przyjemność, wiatr. Jest cudnie, las w zimowym wydaniu. Mam w planie rozpędzić się i znów poczuć tą moc! Lecę, oglądam się za siebie, Kris odstaje. Odległość między nami zwiększa się. Coś jest nie tak, czekam. Kasia leci w dół, po chwili już jej nie widzę. Kris dobiega do mnie z grymasem na twarzy i mówi:  brzuch wariuje. Ruszamy ale wolniej, ustalamy że jak będzie gorzej to przejdziemy do marszu. W głowie myślę, szkoda tej prędkości. Potem ganię samą siebie: ogarnij się. Kris z grymasem, ale leci. Przetrzyma to, wiem że ma wyjątkową umiejętność w takich sytuacjach walczyć i targać. Ja pewnie już tylko bym dreptała… Śniegu coraz więcej, zapadamy się w nim. Ciężej się zbiega. Patrzę na zegarek 16 km, to już rzut beretem meta! Wyskakujemy z lasu, wpadamy na łąkę i już widzimy asfalt, zbiegamy między domami, troszkę w dół i znowu na szlak. Dostrzegamy przed nami Kasię. Jesteśmy w tym miejscu gdzie prowadziła nas nawigacja rano.. To już tylko chwila. Słyszymy brawa. Nabieramy mocy, przyśpieszamy.

29177250_1053096084831784_240548533994782720_n

Wpadamy na metę, dostajemy medal (drewniany), posiłek, komiks. Jesteśmy szczęśliwi. Zabieramy z samochodu łyżki i termos, mieszamy i jemy prosto torebki posiłek, taki jaki je Kilian!

dav
dav

Wszyscy  rozmawiają, relacjonują, przeżywają kilometr, po kilometrze. Witają się na mecie, każdy dostaje brawa.

Uśmiech, radość, ciepły posiłek, proste rzeczy.

To jest takie przyjemne, zmęczenie.

29104112_1053096041498455_6927306726848856064_n.jpg

Fot. Mariusz Bartkowiak FOTOGRAFIA

Do następnego!

Ola

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

Blog at WordPress.com.

Up ↑

%d bloggers like this: