Trekking w Norwegii

Świat najlepiej smakuje jak się go kosztuje. Są takie miejsca na świecie, gdzie chce się postawić nogę. Są to miejsca zakazane, za które trzeba zapłacić i przez to decyzja o wyprawie tam, jest odwlekana, aż pozostają jedynie filmiki na yt.

Stojąc parę metrów poniżej Speider-roa ujrzałem prawdziwą Norwegię. Stałem w śniegu po kostki, słońce świeciło w moją stronę, chmury powoli poruszały się na niebie, a widok był jak ze snów. Zielone pagórki, rudy dom a w tle Gaustentoppen i inne ośnieżone szczyty gór. To była ta chwila, którą chce się na zawsze zachować. Wróćmy do początku.

bty

Podróż do Norwegii nie mogła obyć się bez trekkingu i plecaka z kanapkami. Czas start Kongsberg i  kierunek do dzielnicy Saggrenda. Słońce już dawno świeciło na niebie, kurtka, softshell, termo koszulka i jak miejscowi Salomony na nogi. Idziemy, w kierunku Kronene i Havet. Droga wiedzie mocno pod górę, ale co to dla doświadczonych traperów, jest asfalt, bo mijamy kolejne domy i naszym oczom ukazuje się coraz to gęstszy las a skały wybijają się ponad zabudowę. Panuje tu wszechogarniający spokój. Aż chce się zatrzymać i tylko poczuć delikatny wiatr. Parę kroków dalej widzę majestatyczne Kronene i Havet. Cóż to jest? Herby królów Norwegii wyryte w skale. Chwila zadumy, chodzę po skałach, ludzie mijają mnie przy sesji zdjęciowej, a ja jestem wpatrzony w ten monument.

 

Wiadomo, że nie mógł to być koniec trasy. Parę kroków dalej ukazała się nam mapa z trasą nad Jezioro Rundtjern. Cóż idealnie jadło się tam 2 śniadanie. Jezioro jeszcze okalał lód, a na jego zewnętrznych elementach roślinność  budziła się do życia. Wokół las, śnieg i ścieżki spacerowe. Chwila przerwy mogła trwać…

Potrafiłbym wpatrywać się w to jezioro godzinami, z gwiazdami na niebie czy słońcem. Lecz ciągło mnie, ku odkrywaniu czegoś nowego, czegoś po co zawsze warto wrócić.

Kierunek Tangentjem i chwila przerwy, ale tu jakoś nie widać szlaku w górę, a jedynie w dół do miasta. Wracamy pod jezioro, a tam kolejne znaki w tym ten na Speider – roa, idziemy tak, tak decyduję. Jest mocniej pod górę i sporo śniegu, Norwegia.

Tak dla ciekawości Norwegowie, przynajmniej na tym terenie oznaczają szlaki strzałką na rozwidleniu i niebieską farbą, ale tylko w punktach gdzie można się zagubić, a tak to jest udeptana ścieżka, która prowadzi wprost do celu.

Przed nami ukazała się tama i sztuczne jezioro (byłe tereny po kopalni) hop sa na górę i kolejna przerwa. Boże jak tu jest pięknie, chcę się tu być i chłonąć każdą chwilę! Takie rzeczy widziałem tylko w telewizji. Przy brzegach lód już puszcza, ale 1 metr dalej już jezioro ma warstwę lodu na 20 cm. Błękit nieba odbija się w tafli lodu. Tak chcę się tu zostać, lecz szlak wzywa. Idziemy dalej a ja jestem otoczony dzikością przyrody. Ptaki śpiewają, leśne stworzenia biegają. Jest cisza, którą burzymy krokami. Wiem, że nie chcę wyrwać się stąd! Trwaj chwilo.

Śnieg już jest normą i raz zapadam się po połowę piszczela, innym razem wytrzymuje mój ciężar i tnę go. Radości mam co nie miara. Jak ja lubię tak przemierzać ścieżki, zwłaszcza tych, których nie znam. Nie chodzi tu o hasło “witaj przygodo” lecz o poczucie wolności, w pędzie codziennych spraw. Chcesz wyjść i poczuć wiatr w żagle, zatrać się w czymś nieznanym, tak to widzę. A wiatr czułem mocny, o czym może powiedzieć Ola, która powstrzymywała mnie przed dalszą eksploracją, ale to właśnie dzięki niej ujrzeliśmy piękno! Parę kroków dalej po Speider – roa w kierunku Kampenhaug ujrzeliśmy to coś!

Nie można tego zdefiniować, bo to był czysty zachwyt! Czyste piękno natury. Coś co chce się oglądać, lub obraz, który chce się powiesić w pokoju gościnnym. Stojąc na kopie śniegu widzieliśmy ogromny obszar Norwegii. Dla mnie było to przeżycie. W jednej chwili ujrzałem coś co było poza moim zasięgiem przed przybyciem na tą polanę. W oddali było widać tereny Telemark z jej potężnym skarbem Gaustentoppen i innymi ośnieżonymi szczytami z Flatdal. Rjukan ja tam jeszcze wrócę, aby zdobyć ten szczyt!

mde

Kiedyś przeczytałem, aby rzucić to wszystko i zrobić coś szalonego. Cóż to szaleństwo wciąż tli się i za każdym razem wie gdzieś  podąża. Akurat ze względu bezpieczeństwa Gaustatoppen było jeszcze nie do zdobycia  to wiem, że wrócę i spojrzę na świat ze szczytu tej góry.

Na dziś był właśnie ten trekking w pięknym  Kongsbergu. Może zabrzmi to nad wyrost, ale czułem zachwyt tak stojąc i podziwiając przyrodę Norwegii. Nie będę pisała że w Polsce te go nie ma, jest ale inne. Zdjęcia mówią same za siebie. Surowo i dziko!

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

Blog at WordPress.com.

Up ↑

%d bloggers like this: