Przekroczyć Przełęcz Karkonoszy

Biegnę po czeskiej stronie Karkonoszy, zbieg, śnieg, lód, core działa. Deska nie idzie na marne. Przyspieszam, śnieg ugina się pod moim ciężarem. Wreszcie mogę biec i czuć radość. Foto, uśmiech, że niby jest fajnie. Mijam Olę. Śnieg pod moimi stopami trzeszczy. Biegnę dalej. I tylko chwila, noga ucieka, druga stopa w powietrzu. Boom! Leżę na boku. Szybko wstaję. Obie dłonie we krwi. Biodro troszkę boli. Biorę głęboki oddech, żebra czują każdy wdech, jest ok. Szybko otrzepuję się i biegnę dalej. Ola krzyczy, czy wszystko okej? Oglądam się i uśmiecham się, otrzepując brud ze swoich spodenek. Taki wstęp 🙂

Na naszej mapie Karkonoszy, możemy odhaczyć już jej najwyższy szczyt. Śnieżka (zdobyta w prawdziwych zimowych warunkach, średnia wiatru 120 km/h i zero widoczności), Szrenica, Śnieżne Kotły (gdzie wakacje załamała się pogoda) i widok na Łabski Szczyt i Wielki Szyszak. Można napisać, że Karkonosze mamy zaliczone, nic bardziej mylnego!  Przeglądając mapę Karkonoszy, chciałem przejść na czeską stronę i najbardziej intrygowało mnie miasto Szpindlerowy Młyn.

Plan trasy

Analiza tras i jest: Przesieka – niebieski szlak – Przełęcz Karkonoska – zielony szlak, niebieski szlak – Szpindlerowy Młyn, w mieście czerwony szlak – żółty szlak z pkt sv Petr – Przełęcz Karkonoska – Schronisko Odrodzenie – niebieski szlak – Przesieka.

Taki był plan, trasa zgrana na zegarek i pozostaje wsiąść do samochodu i ruszyć.

przesieka

Oczywiście zanim wybraliśmy się na trasę trochę poczytałem o schronisku, cóż w przeszłości było to oblegane miejsce (dziś też jest) i zapisało się w historii, chociażby przez obecność w tym miejscu nazistów. Mała dygresja. Dodatkowo podziwiałem widoki ze zdjęć. To był tylko internet, bo jak powiada klasyk, najlepszą muzykę słucha się na żywo.

Czas ruszyć z nami w tą podróż!

Miejscem startu zawsze jest parking i tu przyznam, że Przesieka spisuje się na medal, na poboczach są ustawione znaki parkingu i swobodnie można zostawić samochód i ruszyć  w górę. Już od początku trasa prowadzi mocno pod górkę i wiedzie zgodnie z planem na Przełęczy. Trasa jest dobrze oznaczona i prowadzi niebieskim szlakiem. Nie da się zgubić.

Na starcie witają nas kamienie i lokalni mieszkańcy, dla których widok na Karkonosze jest czymś naturalnym, a dla nas kolejnym powodem by tu wrócić, przynajmniej dla mnie. Czemu? O tym w podsumowaniu 😀

Ruszamy na prawidłowe podejście, wejście do lasu i jak to w Karkonoszach asfalt :/ Tego akurat nie lubię. Jest to owszem udogodnienie dla wielu osób i sprawia, że  góry są bardzo otwarte na turystykę, jednak chcę wypowiedzieć to ALE (raczej napisać). A i z tego co mogłem usłyszeć od jednego pana, kolarza jest to legendarny i najtrudniejszy rowerowy podjazd w Polsce. O tym kolarzu będzie za chwilkę, jest kogo  wspomnieć! Coś co mnie koli jest czymś zbawiennym dla innych.

Wchodząc pod górę, wraz z Olą czuliśmy nachylenie, pierwsze podejście miało ok. 6 km. Mogliśmy obserwować rodzącą się przyrodę oraz wciąż miejscami leżący śnieg. Karkonosze wiedziały, co tego dnia mają nam pokazać . Ścieżka, las i do góry. Każdy obrót powodował widok na mniejsze wzgórza. Idziemy w górę. Pierwszy raz widzimy kolarza w biało-czerwonych barwach. Mija nas. Cześć, cześć, wymieniamy powitania. Idziemy dalej, rozmawiamy z Olą o bezsensie tego asfaltu. Przecież nie zaczniemy wspinaczki po “pasie” zieleni. Lubimy dziką przyrodę. Wystarczy, że już na Babiej Górze wciągałem za sobą “turystkę”, o tym za jakiś czas.

Kilometr przed przełęczą łapie nas drugi raz ten sam kolarz, akurat ciągnął na kole innego kolarza. Rzuca mu wyzwanie, dawaj! Kiedy ten odpada mu z koła, pyta go o rocznik, ten odpowiada 85 (1985), a ten opowiada 49 (1949) i co teraz? Młody odpada i zsiada z siodełka, a wyga daje dalej. W zeszłym roku zdobył odrodzenie 120 razy Odrodzenie 😮

Wróćmy do naszej przygody. Słońce świeci, temperatura ponad 20 stopni i pniemy się ku przełęczy, wraz z wysokością zaczynają się pojawiać  motywujące napisy na asfalcie dla kolarzy. Tour de Pologne gdzie jesteś? to jest finisz dla oddzielenia kolarzy od KOLARZY! Także czekam na  taką metę na Odrodzeniu!

IMG_20180421_112108.jpg

Spacer i jest szczyt Przełęczy. Tak jak wspomniałem, nie chciałem iść głównym szlakiem, tylko przeciąć Karkonosze. Czerwony szlak zapraszał na Śnieżkę lub Śnieżne Kotły. Nie tym razem. Schodzimy w dół, a raczej biegniemy. Strona czeska jest zaśnieżona dzięki temu lepiej się zbiega, co działo się dalej już wiecie ze wstępu.

Padnij i powstań!

dav

Czechy, mijamy, Łabę. Tak tą Łabę co ma ujście w Hamburgu. Łaba ma początek na Łebskim Szczycie i płynie strumyk z wolna, ojjjjj strumyk to nie jest. Czeska strona i teren więc nabieramy prędkości i prujemy przez miasteczko, cóż nie widziałem tam magnesików na lodówkę 😉

Główny most, foto z Łabą i wracamy czerwonym szlakiem, ściana, podejście i żółty szlak. Seria fotosów butów i łydek , tak to te z głównego zdjęcia 😀

Karkonosze i kolejne kotły, łatwo zdobywa się wysokości. Przyroda, zero ludzi na szlaku. Dopiero powrót na Przełęcz wita nas człowiekami.

Cisza, spokój i zagranica 😀

I trzeba wracać…

No dobra, wróćmy do Polski. Schronisko odrodzenia i tłumy na ławeczkach. Jedni idą w kierunku Śnieżki inny wybierają Szrenicę, a jeszcze inny zbiegają:) Przecież to normalka, a wciąż budzi zdziwienie. Coca-cola i fruu…

W dół asfalt daje po stawach, lekka kolka i dalej do przodu. W myślach wiem, że to tylko chwila. Odliczam  Oli ile km pozostało. Delikatny krzyk, że wie. No cóż dwie połówki jabłka. Pędzimy, nadaję tempo i zbiegamy i zbiegamy. Śnieg znika, jesteśmy coraz to niżej i dajemy. Przyspieszam, Ola ze mną i tak pojawia się Przesieka :/  i przygoda kończy się, a rana na lewej dłoni jak krwawi tak krwawi. Bywa i tak.

Nowa trasa w Karkonoszach, została przebiegnięta i poznana, a ja wiem, że chcę wrócić tam i powalczyć do utraty sił z tym przewyższeniem , tak aby na Odrodzenie iść na czworaka. Czemu, bo już nabrałem takiej wiary w siebie, że muszę się z tym zmierzyć i powalczyć. Padnę i powstanę!

Karkonosze tym razem okazały się łaskawe i dały mi podziwiać swoje piękno. Z przełęczy widać Szklarskie atrakcje, Szrenicę itp.

Przełęcz Karkonoszy pokazały mi, że chcę tam wbiec i wyrywać sobie mięśnie 😀

Kilka faktów dla turystów, niebieski szlak z Przesieki wymaga siły, umiejętności oddychania i parcia na przód, nie jest on łatwy, już samo to że do góry szliśmy sami mówi wszystko. Oczywiście jest on do pokonania! Na przełęczy można wypocząć i udać się w dalszą podróż.

Ten wpis mogę podsumować tylko tym zdaniem: Karkonosze mają jeszcze masę ścieżek do zdobycia i już planuję kolejne!

IMG_20180421_134715.jpg

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

Blog at WordPress.com.

Up ↑

%d bloggers like this: