Jeden dzień z życia prażanina, mieszkańca Pragi

Praga, stolica Republiki Czeskiej, stolica kultury, studencka stolica Czech itp. To wszystko wiadomo, ale jak prawdziwy prażanin spędza czas wolny? To właśnie przedstawię wam w paru poniższych akapitach. Owszem mogłem zachwycać się pięknem Pragi, ale czasem jeden normalny dzień jak prawdziwy mieszkaniec jest lepszy niż wpatrywanie się przez parę godzin na ładne budynki.

 

Pobudka jak to normalnie bywa w weekend nie jest priorytetem. Oczy same budzą się jednak, ciało chce więcej, zwłaszcza, że przez parę dni podróżowałem z Olą i plecakiem na barkach. Teraz mogliśmy pospać, bo zatrzymaliśmy się u jej koleżanki. Zero pośpiechu, bo nie ma check out. Poranne rytuały i jajecznica z kawą na śniadanie (taki międzynarodowy standard).

I pierwsza atrakcja “zwykłego” obywatela Pragi. Targ- gdzie można kupić wszystko. Rzodkiewkę wielkości cytryny, kalarepę, słodycze i prosecco lane na kubeczki, piwo, więcej piwa i kawę. Tłumy, wszystkie ławki zajęte, a i na trawie siedziało sporo osób. Tak zaczyna się sobota w Pradze. Na paru stoiskach można było kosztować typowych czeskich smaków. Chleb z pesto z pokrzywy był rewelacyjny!

 

Chwila przerwy. I głośne rozmyślanie co robimy z resztą dnia. Zoo? Nie tym razem. Cesky Krumlov, daleko… To może zróbmy coś jak prawdziwi prażanie i wyjedźmy poza miasto?! Być w Pradze i nie przechadzać się po jej uliczkach z piwem w ręku? Można!

 

Kierunek przystanek autobusowy i tu już zaskoczenie. Tam nie ma wpychania się kto pierwszy, tylko kulturalna kolejka na przystanku autobusowym, bez przepychania się. Opuszczamy monumentalną Pragę i jedziemy w las:D Już sama podróż do Roztoky zaskoczyła mnie! A czym? A no tym, że z kilometra na kilometr, czym dalej od Pragi, krajobraz przybierał górzysty charakter. Dookoła były skały. Natura, która w mieście zazwyczaj nie występuje, a tym bardziej nie ma jej na filmikach promujących Pragę, a szkoda. No bo ile można chodzić po Moście Karola i wąskich uliczkach? Większość starych kamienic jest ozdobiona ornamentami, figurkami, a drzwi do nich zdobią królewskie klamki. Tłum ludzi idzie w stronę Mostu Karola, na Hradczany gdzie po drodze robią sobie zdjęcie z gwardzistami i czekają na zmianę honorową (a to taka nowożytna tradycja, aby przyciągnąć turystów). Plac przed zamkiem królewskim, miejscowi grajkowie i widok na Pragę.

 

Wysiadamy z autobusu, idziemy w pełnym słońcu, parę kroków dalej wchodzimy do lasu. Strumyczek płynie z wolna. Cisza, słychać jedynie szum natury. Idziemy powoli, nie spiesząc się. Przyroda zaskakuje mnie. Zieleń, kaczka walcząca ze strumieniem płynąca pod prąd i promienie słońca padające na ziemię. W tym samym czasie, parę kilometrów dalej główne ulice Pragi są zalane przez tłum turystów (oczywiście to nie jest krytyka). Tam dopiero rozpoczynało się życie i piwo lało się strumieniami. A my w lesie, po pokonaniu około kilometra znaleźliśmy się w wąwozie, czeskim wąwozie 😀 Czułem się jak w górach, dookoła były skały. Na jedną z nich zdecydowaliśmy się wspiąć i spojrzeć na okolicę. Strome podejście i chwila zadumy. A w Pradze podawano kolejną porcję czeskiego gulaszu z piwem, albo kolejnego hamburgera 😉 uliczni malarze, kreślą kolejne karykatury.Sklepikarz szuka odpowiedniego rozmiaru koszulki dla turysty z Polski, który mówi po angielsku i odwraca się mówiąc do Oli po polsku, a pani ze sklepu odpowiada po polsku 😀 tak to o mnie.

 

 Zachodzimy do gospody, tak chyba można nazwać to miejsce. Siadamy wybieramy jedzenie i lemoniadę. Dookoła języki świata, i uśmiechnięty gospodarz. Chata jak u babci, stoły i krzesła wkomponowane w podwórko, obok zaadaptowana obora i stodoła, porozwieszane na nich narzędzia pełniły rolę ozdoby. Będąc w Czechach i nie pójść do browaru?! No jak to? Parę kroków dalej był rodzimy browar, a nazywał się Pivoteka.

 

Czeskie piwo można pić przez cały dzień, a chyba każdy Czech ma jakiś radar gdzie można się o napić.U nas woda gazowana u nich piwko z bąbelkami. Już dawno nie wpiłem tyle piwa, co w dwa dni będąc w Czechach 😀

Każda historia ma swój koniec i ta również.

Dzień wcześniej kroczyliśmy uliczkami Hradczanów, Mostem Karola, byliśmy na wzgórzu otaczającym Pragę i mieliśmy widok na całą okolicę. To piękne miasto i mogę szczerze napisać, że filmiki promujące je na yt nie oddają tego piękna. Cóż w czasie wojny, Niemcy wysadzili aż jedną kamienicę i to przypadkiem. Oczyma wyobraźni można dostrzec przeszłość miasta i jego burzliwą historię. Dziś zabytkową część opanowali turyści, a prażanie? już nie tak ochoczo idą w stronę symbolów Pragi. Dodam, że jak powiedziałem Honzie, że w herbie Pragi jest lew to był zdziwiony i musiał to sprawdzić. A koszulkę z tym lwem akurat mam 😀

 

Praga jest miejscem, gdzie chciałbym wrócić i ponownie napić się piwa. Uliczki Starego miasta są fantastyczne, pomimo tłumów można przemieszczać się po nim przez mniej zatłoczone miejsca, a i jak chcecie odpocząć od zgiełku i hałasu to polecam położyć się na trawie poza zabudową starego miasta z widokiem na Pragę. A następnego dnia można wyjechać poza miasto i tam zobaczyć inną stronę, czeskiej metropolii.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

Blog at WordPress.com.

Up ↑

%d bloggers like this: