Bieg Powstania Warszawskiego – Retrospekcja

Zawsze był pot. Zawsze był wysiłek, który wyciskał ze mnie ostatnie pokłady siły. Zawsze był ból. Każdy z tych elementów miał mnie przygotować na wyzwanie jakim jest właśnie ten bieg. Ten wyjątkowy bieg!

Nigdy nie szedłem na linię startu z przeświadczeniem, że dziś gdzieś mogę puścić na chwilę nogi, aby złapać oddech. Przecież, gdy garstka scierała się z potężnymi siłami była sama. A ludność cywilna również pozostała opuszczona. Więc czemu ja miałbym nie stanąć w szranki z tym wyzwaniem i wytargać go!

Każdego roku jak stawałem na linii startu wiedziałem, że jestem gotowy. Data dawno była ustalona, a przygotowania szły zawsze prawidłowo. Fizycznie byłem gotowy, a sama okazja biegu budowała mnie mentalnie, że to właśnie jest ten jeden dzień gdzie muszę wyrwać to co we mnie jest najlepsze. Nie mogłem powiedzieć sobie na mecie, że mogłem więcej. Chciałem czuć ból. Być daleko za strefą konfortu. A na ostatnich metrach chciałem zamykać oczy, zacisnąć pięści i po jej przekroczeniu wznieść ręce ku górze! I tak robiłem.

Trening nie szedł w las, walczyłem. Na moich pierwszych dwóch edycjach tego biegu, płonąłem w środku. Za pierwszym razem od razu po mecie widząc, fontannę po prostu zamoczyłem głowę w wodzie, aby złapać oddech. Na całym ciele miałem gęsią skórkę, odwodnienie. I poczucie spełnienia. Zrobiłem, co miałem zrobić. Wyrwałem ile mogłem i ani chwili nie towarzyszyła mi myśl o tym aby odpuścić, bo jest ciężko. Miało być ciężko. Oczywiście grupy kibiców dodawały sił, a trakcje na trasie przypominały o tym wydarzeniu. Chciałem,, mogłem i podążałem za swoim celem. Walczyłem! Tak było w 2014r.

Druga to powtórka z rozrywki. Było gorąco, już samo stanie przed startem powodowało wodospad potu z głowy, a to był dopiero początek. Początek pięknej walki, gdzie nie było przebacz. Kubeczek wody na ochłodę i dalej trzeba było biec. Tak bo chciałem. Nic mnie nie powstrzymywało!  Poza metą usiadłem sobie i próbowałem łapać oddech. Było mi cholernie gorąco. I wiedziałem, że to było to czego chcę i chciałem osiągnąć! Rok 2016r.

Zeszły rok. To już troszkę inna historia, przez swoją głupotę rozwaliłem sobie kolano. Przez dwa miesiące nie biegałem i nagle te zawody. Te dla mnie najważniejsze zawody (obok biegu niepodległośći). Gdy miałem szliować formę, mogłem tylko leżeć i patrzeć w sufit, wiedziałem, że jedyne co mogę zrobić to wyjść tam i pokazać jedyną cechę, którą mogłem, zawzięcie! Nie chciałem tylko przekroczyć linii mety, chciałem ponownie zawalczyć, a wiedziałem, że nie dam rady być tam i zgarnąć swojego świętego grala. To mnie strasznie demotywowało! Jednak podczas 7 km, dawało radę. Może nie były to idealne kaemy, jednak szedłem jak burza, powyżej swoich oczekiwań. Jednak po tym dystansie, coś zepsuło się (na szczęście nie kolano). Co, moja dyspozycja dała o sobie znać i tylko mogłem zwolnić, aby ukończyć to co zacząłem. To mnie troszkę mentalnie sponiewierało! Chciałem, ale nie mogłem podjąć rękawicy!

pow2017pow20173

A teraz 4 start na Biegu Powstania Warszawskiego i krzywa idzie w kierunku zeszłorocznej edycji. Lecz moja sytuacja fizyczna jest jeszcze gorsza. Nie ma co się usprawiedliwiać, dużo przespałem. Nie było regularności, a czasem po prostu chęci, aby iść na trening. Nie ma wypalenia, ale nie ma co szukać usprawiedliwień wina leży po mojej stronie. Jak to będzie wyglądać? Cóż sam nie wiem?

Brakuje mi tego dreszczyku. Brakuje mi emocji, które towarzyszą mi przed startem i w czasie zawodów. Brakuje mi chwili przekroczenia linii mety, gdy padam na pysk. Wiem, może to szalone, ale właśnie to mnie w tym wszystkim bawi. Cały proces przygotowań. Każdy start na początku jest projektem, który chcę wykonać jak najlepiej. Angażuje się w to całym sobą i wiem, że tylko wówczas, gdy przekroczę metę i trzęsą mi się uda dałem maksa i praca, którą wykonałem dała efekt. Pozytywny efekt. Teraz tylko przebieram nogami i czekam na to. Wiem, że w tym biegu jedynie mogę dać maksa, słabego, bo słabego, ale go dam z siebie!

 

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

Blog at WordPress.com.

Up ↑

%d bloggers like this: