Masyw Śnieżnika

Różne ścieżki prowadzą na szczyt. Jedne są krótsze, inne dłuższe, ale żadna z nich nie prowadzi z górki. Szczytów tak się nie osiąga. Taki enigmatyczny początek 😉

Masyw Śnieżnika, nie jest dużym wyzwaniem. Nie jest również miejscem owianym jakąś wielką legendą. Jest jednak pełen urokliwych tras, gdzie można iść i tylko przysłuchiwać się szumowi wiatru pomiędzy gałęziami drzew, czy dźwiękom ptaków, które ostrzegają inne, że zbliża się obcy.

DSC_0001_21

To nie była nasza pierwsza wyprawa na Śnieżnik. A że warto odkrywać nowe trasy, to tym razem szybko spojrzałem na mapę i w oko wpadły mi 2 punkty: Przełęcz Puchacza i Pod Małym Śnieżnikiem. Oba punkty brzmiały zachęcająco i pomyślałem, że musi być tam fajny widok 😀

Plan

Plan zakładał, aby rozpocząć żółtym szlakiem, później przy Przełęczy kierować się na zielony, dokonać ataku szczytowego na Śnieżnik i wrócić czerwonym szlakiem przez Żmijowiec i Czarną Górę. Dawno nie wędrowaliśmy po górach, także dystans jak i przewyższenia były całkiem, całkiem.

Czas start, wycieczki.

Jedziemy i pogoda jak zawsze, pada. Według prognozy pogody miało lać cały czas i wędrówka miała upłynąć pod znakiem kurtki przeciwdeszczowej i kałuż. Międzygórze przywitało nas pogodnie, ale nie słonecznie. Lepsze to niż nic.

Szlak żółty, startuje od ulicy Pocztowej, i tu trzeba uważać żeby go nie przeoczyć, na początku trzeba podejść pod schody i skierować się w stronę lasu mocno ku górze. To jest najbardziej wymagający odcinek na kilka kolejnych kilometrów. Wchodzimy na żółty szlak i pogoda psuje się już kompletnie, zaczyna kropić, a później padać. No, nie kolejny raz to samo. Znowu nie będzie żadnych widoków, a męczenie się w deszczu już mnie nudzi 😉 Mimo to twardo idziemy. Pogoda co chwilę się zmienia, więc raz ściągam kurtkę, a parę minut później znów ją zakładam. Jednak ten dzień miał się okazać inny.

Próba siły.

Tak zatytułuje ten akapit. Idąc i moknąć miałem dość. Szczerze, tak jak napisałem wyżej nie chciało mi się kolejny raz moknąć tylko tak, dla zasady, aby zdobyć szczyt. Przecież tam już byłem, więc nic nie mogło mnie zaskoczyć. Jednak dalej szedłem i tylko napomknąłem z nadzieją do Oli, że jak chce to możemy nie dokonywać ataku szczytowego. Później już w drodze powrotnej sama wspomniała, że gdy padało, miała bardzo podobne myśli , miała ochotę powiedzieć mi abyśmy wrócili do domu. A jednak trasa wiodła dalej, a my w ciszy szliśmy. Zostaliśmy za to nagrodzeni piękną i co ważne słoneczną pogodą!

Żółty szlak to las, las który wiedzie pod górę pod lekkim kątem, nie wymaga jakiś umiejętności, czy kondycji, ale swoje trzeba przejść, aby dojść do Przełęczy Puchacza. Dotarliśmy do Przełęczy. No i jaki zawód widoków nie było. Miejsce postoju, oznaczenie szlaków. Bułka i w drogę.

Zielony szlak. Tu na początku było wchodzenie po kamieniach do góry, przyznam, że troszkę trzeba się tam spocić, zwłaszcza, że słońce już wtedy potrafiło popalić (nawet opaliłem się). I zaczęły się widoki, w tym na drogę w chmurach. W pierwszej kolejności przechodzi się obok krzaków, dopiero później wyłaniają się drzewa, za których widać inne szczyty i tą Śnieżnicką zieleń. I jest kolejny punkt Pod Małym Śnieżnikiem, a tu gorzej niż na przełęczy, widok tylko na wysokie drzewa. Kontynuując wyprawę zeszliśmy w dół, w stronę schroniska. I tu ku mojemu zaskoczeniu był widok na szczyt Śnieżnika i na schronisko! Można było pomyśleć, ale to już blisko, a to tylko była perspektywa.

Czas na wejście i nie było odwrotu 😀 nie jest to strome podejście, spokojnym marszem można się tam wdrapać, aby ujrzeć polanę. Jest plan odbudowy wieży, ale na razie pozostaje wdrapać się na stertę cegieł, aby spojrzeć na okolicę z najwyższego punktu.

DSC_0037_11dav

Nie mogę pojąć czemu, ktoś zabrał polską flagę z tego miejsca? Za pierwszym razem jak tam byłem to była wbita w stertę kamieni i powiewała na wietrze. Pytanie czy komuś mogło to przeszkadzać?

Schodząc wspólnie postanowiliśmy zejść czerwonym szlakiem, jednak innym, który bezpośrednio wiedzie do Międzygórza. Trasa na początku, przy schronisku jest stroma, a im niżej tym spokojniejszy spadek terenu i można się rozpędzić. I obowiązkowo widoki na zbocza gór.

Tym razem pogoda zaskoczyła nas jak tylko mogła. Widać było, że wyższe, otaczające góry w okolicy są pokryte w mgle i chmurami, a tego dnia Śnieżnik był słonecznym miejscem. Czy wrócimy na Masyw? No jasne, że tak. Jednym z powodów są przepyszne zapiekanki w Międzygórzu, które są robione samodzielnie przez właścicielkę. A inne walory, cóż jest to dobre miejsce aby przetrzeć się biegowo, trekkingowo i spotkać turystów na szczycie góry i schronisku.

Masywie Śnieżnika jeszcze do Ciebie powrócimy!

śnieżnik2

One thought on “Masyw Śnieżnika

Add yours

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google+ photo

You are commenting using your Google+ account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

Blog at WordPress.com.

Up ↑

%d bloggers like this: