Rada numer 1. Zapomnij o treningu!

Jakiś czas temu usłyszałem w radiu porady naczelnej trenerki polaków, odnośnie jak zacząć biegać w górach. Punkt numer 1 – biegaj podbiegi, punkt 2 – ogranicz dystans itp. Oczywiście nie będę ukrywał, że po wysłuchaniu wywiadu, zadałem sobie pytanie, czy lata rozmów z biegaczami po górach, kilometrów przebiegniętych i zbieraniu doświadczenia mogę udzielić chociaż JEDNEJ rady? I wiecie, co mogę 😀

Rada numer jeden. Zapomnij o treningu! No już na start małe zdziwienie. Hej, Kris miało być o trenowaniu. Chcesz rzucić wyzwanie naczelnej trenerce kraju! Jakaś złota rada. No wiesz. No właśnie wiem. Zapomnij o treningu i wybierz się po prostu na wycieczkę. Nic tak dobrze nie uzupełnia braku w treningach biegowych jak wycieczka w góry.

Czym jest spacer po górach, no jasne, że treningiem siły biegowej! Nie tylko katorżniczymi treningami szybkościowymi zdobywamy kondychę. Sam wiem, że treningi siły biegowej dynamicznej czy statycznej są czymś czego staramy się unikać. No dobra ja akurat wolę je od tych szybkościówek.

A teraz specjalnie urwę wątek, aby przedstawić idealną trasę na spacer, marszobieg czy na bieg po górach.

Wrocław odsłonił przede mną całkiem inną część Polski. Sudety. I to nie będzie reklama Karkonoszy. Poszukując wymagających tras mapa-turystyczna.pl podpowiedziała mi nowy teren Góry Kaczawskie. Wikipedia przedstawia je jako Kraina Wygasłych Wulkanów.

kkk

Powrót do treningu.

Łysa Góra, nie ta w Górach Świętokrzyskich, Góry Kaczawskie. Niebieski szlak w kierunku Skopca.

skopiec niebieskiwysokość

I tu już nawiązuję do punktu jeden, wysiadam z samochodu i przede mną rysuje się widok na całą panoramę Karkonoszy. Widoczna jest Śnieżka, Przełęcz Karkonoska, Szrenica i Śnieżne Kotły. Bajka, w której zatraca się umysł.

Łysa Góra i ostro w dół, teren zabudowany, ulica, teren i droga (akurat tu trzeba uważać). I zaczyna się polana, która pozwala się rozpędzić. Teren jest pofałdowany, więc i dla początkujących będzie to przygoda (no właśnie Karkonosze są ciągle w tle). Nie ma tu mocnych podbiegów, które rozrywają płuca i uda. To są góry więc są 😉 ale i to ale jest ważne. Na całej trasie poczujesz je dwa razy. Pierwszy raz wspinając się na punkt oznaczony jako Przełęcz Komarnicka do Skopca, a wracając i to jest największe wyzwanie wycieczki. Mont Ventoux, Gaustatoppen. Wdrapanie się na Łysą Górę.

DSC_0027_6

Moje doświadczenie. Pierwszy raz wbiegałem na nią przy pełnym słońcu, a za drugim razem, plecak i parę kilo ok. 7kg. i marsz. Daje popalić. Panorama Karkonoszy jest za plecami, przed sobą mam maszt radiowy i przebyte kilometry, które zapisały swoje zmęczenie w nogach. Głowa wie, że to ostatni wysiłek i rwie dalej i alej, nogi i płuca chcą już końca. A na końcu jedynie głęboki wdech za wdechem. I już po. Przecież żadnymi słowami nie opiszę przygody, która kryje się w tych górach 🙂

DSC_0039_16

Czy w wycieczce górskiej chodzi jedynie o kilometry? Nie! Góry to przede wszystkim (dla mnie) chwila ciszy, mój nothing box. Cisza, spokój i dystans. Dystans 16,700km. Jak mówi przysłowie, jeden Rabin powie, że to dużo inny, że mało.

Skopiec, czy Łysa Góra to nie Babia Góra, Przełęcz Karkonoska (Schronisko Odrodzenie) z podejściem od Przesieki i można tak wymieniać. Jednak dla mnie jest to miejsce, gdzie można zacząć swoją przygodę z bieganiem po górach.

Już z parkingu leci się trasą. Oznakowanie szlaku. Trudności, czyli ciągłe hopki. Teren, czasem na szlaku leży powalone drzewo. Jeden szlak – niebieski. Możliwość wydłużenia trasy o zbieg z Przełęczy Komarnickiej do Wojciszowa  (żółty szlak, wówczas to będzie męczący podbieg), a dalej np. ku Radzimiejowic (też biegłem, polecam). A co ciekawe ten niebieski szlak nie jest w ogóle odwiedzany! Jesteś sam ze sobą. Więc jak pojawisz się tam sam, to jesteś zdany na swoje siły. Przygoda, oczywiście.

Także zasada numer jeden zapomnij o treningu, bo on sam się zrobi, gdy ruszysz się! To oczywiste. Kilometry zrobią się wówczas same, przy małej pomocy. Siła zrobi się dzięki stawianym krokom, które i tak trzeba przebyć na szlaku, aby wejść na szczyt. A na końcu jest tylko jedno, stop w treningu, który już zapisze się.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

Blog at WordPress.com.

Up ↑

%d bloggers like this: