To jest ta 28semka

Pewne cyfry niosą za sobą symbole. 7,6 albo mistrz zawsze ma jedynkę, zawsze ktoś jest pierwszy. Jednak jak patrzysz na mapę polski to widzisz północ, niebieska plama, przecięta przez chirurgiczne cięcie – Hel. Spoglądając niżej pojawia się zieleń, troszkę żółci, aż docierasz na południe. Granica. Czechy, Słowacja. Tam brązowe – tak nasze góry. 28siem szczytów, które czekają, aby je zdobyć – Korona Gór Polski.

Wstęp już był. No dobra połowę Korony Gór Polski już mam. Coś tam po Polsce i Słowacji pochodziłem… jednak, gdy szwagier rzuca: zróbmy całą Koronę Gór Polski, no to jestem pierwszy.

Jako osoba pochodzenia sosnowieckiego, tak ten Sosnowiec, pierwszym szczytem musiało być Skrzyczne! 1257 m.n.p.z.

Lipowe, Ostre, start. Parking, przystanek autobusowy. Załoga: szwagier, teść i ja. Żółty szlak. W ziemie, w której  nie ma śniegu, nagle pojawia się śnieg. Jest czymś nadzwyczajnym. To jest ten element dzieciństwa, za którym tęskni się, najbardziej pokoleniom lat przełomu 80/90. Dziś dla brzdąców, śnieg jest tylko legendą z bajek, książek i zdjęć rodziców J

Przecież trasa sama się nie zrobi.

Żółty szlak, trasa lekko pod górę, śnieg, widoki i męskie rozmowy… idziemy i idziemy, a tu gdzie ten szlak? Szybki podgląd na zegarek. No przecież jesteśmy poza szlakiem, na trasie ślady nart. No i co w takiej sytuacji robi mężczyzna? No przecież idziemy równolegle do szlaku i trasa musi się połączyć, no jasne, że tak. Męska logika zawsze zwycięża x 3. No i idziemy wzdłuż rzeczki, widoki piękne, niczym Narnia- część pierwsza. Kto zna ręka w górę. Ja znam.

Szum wody, śnieg spada z drzew, ale do cholery nie ma połączenia szlaku, jest tylko ściana, która dzieli nas od niego. Więc po, no dobra nie wiem po ilu km nadszedł czas decyzji na mały trawers. No dobra, śnieg po kolana, drzewa. Mało elegancko jak na traperów, ale fajnie jak na przygodę. Dodam tylko, że Fenix 5 daję radę, ja mam tylko model 3. No to był jedyny element, który wymagał ode mnie siły fizycznej. Szkoda, że trwał tak krótko.

1581186050049

Reszta drogi to widoki i standard śnieg, który wbijał się w raczki i znowu widoki. Pod Malinową skałą, obracamy się i co? Jaki widok? Tatry! No to było super (tak sobie myślę dla szwagra) że pierwsza wyprawa w zimę i  od razu Tatry. Załatwiłem pogodęJ Jest jakaś motywacja na pozostałe wyprawy. Ja tam liczę na ciężkie warunki, bo cóż, piwo smakuje wówczas inaczej. Zielony szlak prowadzi już bezpośrednio na Skrzyczne i liczba piechurów znacznie się zwiększa, mam wrażenie, że z 3 traperów z żółtego szlaku, zmienia się na 3 cyfrową liczbę! A po prawej stronie towarzyszyła nam piękna panorama, Babia Góra, Tarty i inne szczyty. Dla traperów coś wspaniałego. Dla mnie czad! Domek w Karkonoszach, a na co dzień wolę Zwycięską 😀 no bo nie chcę nikogo uderzyć łopatą 😀

1581186042432

1581186030698

Po drodze mijamy wyciągi narciarzy i snowboardzistów, fajne mieli kurtki 😀 zboczenie zawodowe Tommiego 😀 nie dla mnie Tommy :p

IMG_20200301_171807

No i jest szczyt. Tłok, Tatry itp. Foto w koszulce Kobiego. Wiadomo Kobe, ale to temat na osobny art. I w dół, niebieski szlak. Teść mówi ponad godzinę, bo śnieg. Ja no max 40 min. No dobra było 35 min. Nie było już czasu na pitu-pitu.

1581186008641

I tak kończy się pierwsza zabawa, pozostało 27 szczytów.

Uwielbiam góry w zimę, czemu? Wymagają dwóch rzeczy od człowieka – rozumu i czystej brutalnej siły.

Leave a Reply

Fill in your details below or click an icon to log in:

WordPress.com Logo

You are commenting using your WordPress.com account. Log Out /  Change )

Google photo

You are commenting using your Google account. Log Out /  Change )

Twitter picture

You are commenting using your Twitter account. Log Out /  Change )

Facebook photo

You are commenting using your Facebook account. Log Out /  Change )

Connecting to %s

Blog at WordPress.com.

Up ↑

%d bloggers like this: